Dokąd teraz?

Większość z nas zna już tereny Powiatu Chrzanowskiego jak własną piwnicę… ale przecież i w takim miejscu mogą znaleźć się niespodzianki. Otwierasz drzwi wchodząc do takiej po ogórki kiszone i szukając tych odpowiednich pomiędzy takimi samymi słoikami, znajdujesz zapomniany dżemik owocowy i to jeszcze dobry… ot taka tam niespodzianka.

Tak samo z jazdą na rowerze i wyszukiwaniem dla siebie tras. „Jeździłem już wszędzie i mnie to zaczyna nudzić…” i jeździsz już tylko dla samych kilometrów bez żadnego planu. Ale wiesz, że można to zmienić? Jest na to kilka dobrych sposobów, ale dzisiaj skoncentruję się dla Was na dwóch.

Samotne kilometry? A kto Ci fotę strzeli?!

Jeśli już zainteresował Was temat to przechodzę do rzeczy z pierwszym sposobem na wyznaczenie sobie trasy. Ten będzie skierowany głównie dla tych, którzy lubią zagadki oraz jazdę pomiędzy punktami. Sposób ten nazywa się Geocaching.

A co to takiego spytacie? Po krótce można powiedzieć: ktoś chowa- inni szukają. Nawet nie wiecie ile wokół Was znajduje się zagadek i ukrytych przedmiotów. Wystarczy tylko odpalić aplikację i ruszyć w trasę… a ta sama się stworzy.

A kto to wszystko chowa? Może każdy z nas. Rejestrujecie się na www.geocaching.com (.pl to polski odpowiednik który można zsynchronizować) i już na mapie widzicie pierwsze punkty do których możecie jechać. Są one położone za zwyczaj w ciekawych miejscach, ale też przypadkowych o których nawet nie mielibyście pojęcia.

Mapa ze strony geocaching.com

Przy każdym punkcie macie opis skrzynki, jej wielkość i koordynaty GPS. Możecie jechać z włączoną apką lub wpisać w urządzenie GPS swoje punkty, które chcecie odwiedzić.

Dodatkową opcja jest dla lubujących się w odznakach PTTK. Tutaj oferowane są zdobycie oraz założenie (w zależności od koloru odznaki) określonej ilości skrzynek i potwierdzenie tego poprzez portal.

Plusy? Duża ilość punktów do odwiedzenia. Minusy? Tylko to, że do niektórych nie dojedziemy lub spędzimy przy nich dużo czasu. Poza tym apka jest płatna (bardzo!), jeśli chcemy widzieć wszystkie punkty (na stronie widać wszystkie).

Kolejną ciekawą opcją są Znaczki Turystyczne. Tak jak w poprzednim, rejestrujemy się na www.znaczki-turystyczne.pl/ odpalamy apkę i jedziemy. Niestety ten sposób jest dla tych, którzy podróżują dalej.

Tutaj jednak, w przeciwieństwie do poprzedniego, zdobywamy fizyczne pamiątki z odwiedzonych miejsc. A co to takiego? Kółeczka z grubego drewna z wygrawerowaną grafiką oraz opisem miejsca w którym był dostępny.

Miejsca położenia nie musimy zgadywać. Tym razem wszystko jest podane jak na dłoni, a same znaczki znajdują się w miejscach ciekawych i dostępnych dla każdego: zabytki, pomniki przyrody, muzea… W tym momencie w Polsce mamy 868 miejsc z dostępnymi pamiątkami.

Niestety za fizyczne pamiątki musimy zapłacić… może niedużo, ale jeśli chcemy uzbierać wszystkie z Polski (a są również w innych krajach) wyjdzie nam skromne 6076zł. Niemniej jednak jeśli nie robimy tego nałogowo, nawet tego nie poczujemy.

Jest to moim zdaniem najprzyjemniejszy sposób planowania podróży w nowe miejsce. Wystarczy wybrać miejsce do którego pojedziemy, a może i więcej? Na rower i jazda. Czasami trzeba rower wywieźć gdzieś dalej i tam kontynuować podróż… ale co tam? Warto!

Plusy? Fizyczna pamiątka w zbiorze oraz to, że znajdują się one zawsze w ciekawym miejscu które można zwiedzić. Opłata za apkę premium jest mała oraz jednorazowa. Minusy? Za każdy żeton płacimy. Miejsc w porównaniu do poprzedniego jest mniej (choć zawsze treściwe). Znaczki po pewnym czasie zajmują dużo miejsca.

Mam szczerą nadzieję, że uda się kogoś wyrwać z powszechnej już rutyny. Jeśli chcecie zobaczyć jak to wszystko działa w praktyce- napiszcie. Stworzyć wydarzenie w którym pojeździmy po keszach lub za znaczkami? Czekam na Wasze głosy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *